Jak łowić okonie jesienią? - łowienie przed pierwszym lodem

2020-11-22
Jak łowić okonie jesienią? - łowienie przed pierwszym lodem

Okonie jesienią

Pierwszy przymrozek za nami. To znak, że nie tylko my, ale i ryby czują zimę. Warto w tym okresie przyłożyć się do okoni. Jest to gatunek, który możemy skutecznie łowić praktycznie przez cały rok. Ich zachowania jednak potrafią być bardzo różne względem pór roku. Jest to spowodowane wieloma czynnikami takimi jak m.in. temperatura, miejsca bytowania drobnicy czy innego pokarmu, którym aktualnie się żywią i wiele innych. Ja od wielu sezonów nie wyobrażam sobie grudnia bez łowienia okoni w małych jeziorach, kanałach czy starorzeczach. Czas przed pierwszym lodem jest doskonałym momentem na złowienie ładnych, grubych ryb, trzeba tylko wiedzieć jak się do nich dobrać.

 

 

 

 

 

Gdzie szukać okoni późną jesienią? 

Zima, a w zasadzie przedzimie to czas, w którym okonie jak większość drapieżników żerują bardzo intensywnie aby przygotować się do zimy. Ułatwia im to drobnica, która w tym okresie kumuluje się często w bardzo spokojnych miejscach, gdzie ma szansę przetrwać zimę bez zbędnych wydatków energetycznych. Choć jak już wspomniałem okonie możemy z powodzeniem łowić w tym okresie w jeziorach czy kanałach, to ja wybieram przede wszystkim starorzecza. Są to doskonałe miejsca głównie ze względu na obecność wspomnianej wcześniej drobiny, która ucieka do starorzeczy z głównego nurtu. Oprócz drobnicy, w spokojnej wodzie jaką bez wątpienia z reguły bywają starorzecza znajdziemy też mnóstwo innych okoniowych przysmaków jak wszelkiego rodzaju larwy, pijawki czy bardzo lubiane przez okonie raki. Gdy już się znajdę nad starorzeczem staram się szukać miejsc, które w jakikolwiek sposób urozmaicają wodę. Mogą to być wszelkiego rodzaju powalone drzewa, zagłębienia czy wszelkiego rodzaju zakręty. Gdy uda mi się namierzyć takie miejsce to z góry wiem, że kwestią czasu jest dobranie się do okoni.


Starorzecze to jedno z lepszych miejsc na okonie

Jak łowić okonie jesienią?

Okonie o tej porze roku potrafią żerować w bardzo różny sposób i na różnych poziomach wody. Podstawą tego, że pojawiają się w danej okolicy jest bez wątpienia obecność pożywienia. Z racji tego, że tak jak wspomniałem ich pokarm może być w tym okresie bardzo różny moja technika łowienia opiera się o jedno, najwolniej jak się da. Dlaczego tak? Wyobraźcie sobie sytuację, że jesteście okoniem, za chwilę zima i jesteście już nieźle nażarci. Na tyle, że nie macie już ochoty ścigać śmigającej w toni drobnicy, jednak nie na tyle, żeby już odpuścić. Tutaj właśnie pojawia się chęć zdobycia pożywienia przy jak najmniejszych wydatku energetycznym. Dlatego w tym okresie łowię bardzo wolno, wręcz szurając przynętą po dnie. Okonie bez problemu podniosą sobie to co chcą z dna. Drugą zaletą takiego łowienia jest bardzo duży wachlarz przynęt jakich możemy używać. Z racji tego, że szukamy ryb bardzo blisko dna możemy tu zaserwować praktycznie każdy rodzaj przynęty. Mój sposób prowadzenia przypomina trochę łowienie na drgającą szczytówkę. Po tym, jak dojdę przynętą do dna możliwie jak najwolniej staram się ją przesuwać po dnie albo szczytówką wędki, albo za pomocą kołowrotka cały czas obserwując szczytówkę. Moment brania może być trudny do wyczucia, ponieważ często nie będą to mocne walnięcia jak w prowadzonego latem twitcha, a raczej delikatne przytrzymania, które szczytówka powinna nam pokazać idealnie. Każde zatrzymanie przynęty, puknięcie czy pociągnięcie za nią należy bez zastanowienia kwitować zacięciem. Warto dodać w tym miejscu, że oprócz stosowanego przeze mnie szurania doskonałymi technikami są drop shot i boczny trok, które również pozwalają prezentować przynętę bardzo statycznie, ale to tematy na co najmniej dwa oddzielne artykuły. O metodzie Drop Shot napisałem już dosyć obszerny artykuł, który możecie znaleźć TUTAJ

Okoń, który bez problemu poniósł sobie przynętę szuraną po dnie

Jaki sprzęt na okonia?

Łowienie na szuranego wymaga zastosowania stosunkowo wolnej wędki. Oczywiście nie mam tu na myśli „brzozowych witek”, które bardziej nadają się do łowienia wzdręg latem niż okoni, ale nie jestem też zwolennikiem bardzo szybkich wędek, które znajdą swoje zastosowanie w bardziej klasycznym łowieniu z opadu. W naszym przypadku mówimy o pokarmie często podnoszonym, lub inaczej mówiąc zasysanym z dna. Tutaj doskonale sprawdza się wędka, która lekko się podda swoją akcją po to by okoń nie odbił się od przynęty, troszkę jak drgająca szczytówka w feederze. Drugim atutem takiej wędki jest fakt, że nie będzie ona gubiła ryb dzięki pełniejszemu ugięciu. Jeżeli chodzi o ciężar wyrzutowy to górna granica ciężaru wyrzutowego powinna oscylować w przedziale 7-10 gramów. Moją wędką numer 1 od kilku sezonów jest Westin W3 Streetstick o długości 213cm i górnym cw. do 10 gramów. Oczywiści żeby fajnie połowić jesiennych okoni nie trzeba od razu wydawać na wędką kilkuset złotych. Tutaj z pomocą przychodzi Mikado i ich dwa modele wędkę, które również miałem przyjemność tesować. Mowa to o seriach BixLite i Sensual NG. Wędki te oscylują w granicach 100 zł, choć ich parametry, akcja i jakość wykonania sugerują, że powinny kosztować znacznie więcej. Jeżeli więc szukacie wędki do łowienia jesiennych okoni, a nie chcecie od razu wydawać większej kwoty to zdecydowanie polecam przyjrzeć się tym seriom. Co do kołowrotka nie będę odkrywał Ameryki. Powinien on być odpowiednio mały i lekki. Jeżeli wolicie ultra lekkie konstrukcje w rozmiarze 1000 to spiszą się one równie dobrze jak kołowrotek 2500, wszak nie musimy osiągać tutaj bóg wie jakich dystansów rzutowych, ani nawijać bardzo dużo linki. Jedyne co nie może w tym kołowrotku zawodzić i musi być bardzo dobrze ustawione to hamulec. Powinien on grać praktycznie od momentu zacięcie po to, by ryba o bądź co bądź kruchym pyszczku jaką jest okoń nie spadała z naszego zestawu. Tej jesieni moim numerem 1 będzie Shimano Vanford 2500. Choć jest to nowość, to już miałem okazję go dosyć intensywnie przełowić i jestem przekonany, że będzie idealnym kołowrotkiem do lekkiego łowienia jesiennych okoni. Uzupełnieniem zestawu w moim przypadku jest cienka plecionka plecionka. Od wielu sezonów z powodzeniem używam plecionek Varivas około 0.4 PE. Do plecionki obowiązkowo dowiązuję około 1 m fluorocarbonu o średniy 0.18-0.20mm. Przypon z fluo jest bardzo istotny, ponieważ nie zapominajmy, że łowimy często w okolicach zwalonych drzew czy innych przeszkód, a więc odporny na przetarcia fluorocarbon może nam ogarniczyć nie jedną stratę przynęty czy holowanej ryby. Taki zestaw z odpowiednio pracującym pod rybą kijem i dobrze wyregulowanym hamulcem pozwala mi wyholować praktycznie każdego okonia. 

Wielbiciel prowadzonej powoli jaskółki 

Jaka przynęta na okonia?

Opisując przynęty na okonia mógłbym chyba napisać książkę. Każdy, kto łowi te ryby wie, że trzeba mieć w pudełku naprawdę duży wybór rodzajów, kolorów i rozmiarów, tak aby wstrzelić się w często bardzo kapryśne ryby. Pomyślałem, że najlepszą opcją będzie opisanie kilku moich ulubionych rodzajów przynęt, tak abyście mogli wybrać to co Wam będzie pasowało najlepiej, choć moim zdaniem trzeba mieć wszystko :) 

Rippery

Mała imitacja uklei w rozmiarze 5-8cm to idealna przynęta na każdą porę roku. Nie możemy o niej zapominać także na przedzimiu. To właśnie zgrupowania małych rybek przyciągają do starorzeczy i innych spokojniejszych miejsc wygłodniałe okonie. Klasyczny ripper doskonale imituje małą rybkę i jest w wielu przypadkach niezastąpiony. Możemy go uzbroić na wiele sposobów z klasyczną główką jigową na czele. Moimi ulubionymi modelami są raczej smukłe drobno pracujące przynęty. Absolutny numer jeden to bez wątpienia Keitech Easy Shiner w rozmiarze 3 cale, choć 2 cale również jest bardzo skuteczny, o ile nie skuteczniejsza. Nie mniej jednak jakoś wolę te większe. Inne przynęty, które mi się sprawdzają to Westin ShadTeez Slim 7,5 cm, Fox Rage Slick Shad 7cm czy FishUp U-shad 2,5 i 3 cale. Bardzo fajnie sprawdzają mi się także klasyki od Savage Gear jak 3D Bleak oraz T-tail minnow w najmniejszcy rozmiarach. 

Klasyczny ripperek to świetna broń w każdych warunkach

Ochotka i inne robaki

Przynęty bardzo niedoceniane przez wielu spinningistów, a to duży błąd. Wierna imitacja ochotki czy dżdżownicy to bardzo łakomy kąsek dla okoni, a szczególnie późną jesienią, kiedy jak wspomniałem lubią żerować nie tylko na drobnicy. Umiejętnie włożona między podwodne krzaki lub bardzo powoli wleczona po dnie potrafi skusić nawet najbardziej wybredne garbusy. Ważne aby zbroić ją w niezbyt długie haki. Im „luźniejsza” tym lepiej. Jeżeli chodzi o moich faworytów w tym segmencie to Westin BloodTeez zawsze wędruje na agrafkę jako pierwszy, Oczywiście stałe miejsce w pudełku z robalami mają także przynęty FishUp.  

Robla zawsze trzeba mieć  w pudełku 

Jaskółka 

Wydawać by się mogło, że jeżeli jaskółka to tylko łowienie w toni i szybkie podbijanie. Nic bardziej mylnego. Wolno wleczona po dnie lub bardzo delikatnie podbijana potrafi czynić cuda. Łowiąc nią warto robić dłuższe przerwy kładąc ją na dnie. Wystarczy, że podczas tego jak główką leży na dnie jej delikatny ogonek choćby drgnie, a okoń na pewno się nad nią pochyli. Warto zwrócić uwagę na Sairy od Mikado, czy MegaTeezy od Westina. W moim pudełku też nigdy nie brakuje Lucky John Hama Stick. 

Jaskółka potrafi być skuteczna nie tylko latem

Rak 

Tego Pana nie trzeba nikomu przedstawiać. Nie od dzisiaj wiadomo, że raki są przysmakiem wielu gatunków drapieżników, a okoni w szczególności. Jeżeli w łowisku występują raki to sukces murowany. Wystarczy bardzo delikatnie skakać nim po dnie, wręcz minimalnie odrywając go od podłoża. Zdecydowanie najlepiej spisuje się uzbrojony w czeburaszkę. Tutaj świetnie mi się sprawdzają raki Real Craw od FishUP. W tym sezonie w moje ręce trafiła także nowość od Westina, model CreCraw. Nie mogę o nim zbyt wiele powiedzie, ale wiąże z nim bardzo duże nadzieje. 

Raki do w wielu przypadkach najlepsze późnojesienne przynęty 

Larwa

Wszelkiego rodzaju imitacje larw i pijawek to bardzo łatwe pożywienie dla okoni, w końcu nie ucieka zbyt szybko. Powinny być one tak miękkie i gibkie jak to tylko możliwe. Teoretycznie mogłem o nich napisać przy okazji innych robali, ale moim zdaniem to już tak duża grupa przynęt, że warto o nich wspomnieć oddzielnie. Z racji, iż nie mają pracy własnej trzeba im nadać trochę „życia”, ale umiejętnie zaanimowane są piekielnie skuteczne. Możemy je zbroić w praktycznie wszystkie dostępne systemy zbrojenia, aczkolwiek należy pamiętać, że podobnie jak w przypadku ochotki, im krótszy hak, tym lepiej. Wówczas jej nie przesztywnimy i wyciągniemy z jej konstrukcji najwięcej. Niekwestionowanym numerem jeden w tym przypadku jest Tanta od FishUp. To przynęta, która spełnia wszystkie czynniki, aby być doskonałą przynętą na okonie. Choć ja osobiście nie jestem fanem, to kilku moich znajomych łowi okonie także na larwy uwielbiane przez pstrągarzy jak Yochu i Pupa. Chyba w tym sezonie też poświęcę im trochę czasu.

Tanta - absolutny numer 1 w okoniowym pudełku

To by było na tyle jeżeli chodzi o przynęty. Z takim arsenałem możemy śmiało wybierać się na każdą jesienną okoniową wodę i jeżeli tylko są tam ryby, to możecie być pewni, że coś się uda wydłubać. Wszystkie z tych przynęt można zbroić w najróżniejszy sposób. Klasyczna główka jigowa oraz czeburaszka z odpowiednim do tego hakiem do czeburaszki to moje podstawowe sposoby zbrojenia. Pomyślałem, że warto wrzucić Wam jeszcze do tego tekstu dwa bonusy dotyczące zbrojenia właśnie. 

Hak offsetowy

Hak Offsetowy bywa bardzo pomocny w łowieniu „na szuranego”. Z racji, iż na dnie możemy się spodziewać się bardzo wielu przeszkód hak offsetowy pozwoli nam bardzo łatwo się przez nie prześlizgnąć, a tym samym często dotrzeć do rybich pysków w trudniejszych miejscach. Nie ma co się martwić faktem, że hak jest utopiony w gumie. Wiele przynęt doskonale się poddaje dzięki swojej miękkiej konstrukcji i specjalnym kanalikom do zbrojenia w hak offsetowy. Dzięki temu bez problemu hak się wysunie podczas barania i możemy liczyć na pewne zacięcie.

Czeburaszka wolframowa

Bez względu czy zbroję gumy w hak offsetowy czy klasyczny, bardzo często używam czeburaszki. Jej podstawową zaleta jest fakt, że przynęty imitują przysmaki okoni jeszcze lepiej i wyglądają dużo bardziej naturalnie. Bardzo często używam czeburaszek wolframowych. Dlaczego właśnie wolfram? Jest  on dużo bardziej skupiony, dzięki czemu przy tej samej masie czeburaszka jest dużo mniejsza od ołowianej o tej samej wadze. Drugi plus to zasięg. Dzięki bardziej skupionej masie leci ona jak pocisk, dzięki czemu mamy lepszy zasięg naszych rzutów.

Czeburaszka wolframowa + offset. Bardzo często tak właśnie zbroje okoniowe pzynęty

Wielu wędkarzy odpuszcza końcówkę sezonu już czekając na lód lub wiosnę. Jest to duży błąd, bo pomijając aspekt długości ryb to są one przede wszystkim bardzo grube. Hol nawet trzydziestocentymetrowej ryby, która jest najedzona przed zimą na delikatnym zestawie potrafi dać mnóstwo frajdy. Nie chciałbym się powtarzać, bo chyba w każdym artykule przewija się temat wypuszczania okoni. Dla mnie te ryby są niesamowitą ozdobą naszych wód i namawiam was do tego, żeby wracały one do wody. 

 

 Łukasz Myśliwiec

Pokaż więcej wpisów z Listopad 2020
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel